Czas Kaliny

Czas Kaliny

„Jak mogłeś tę kurwę puścić na ekran?”. Po tym zdaniu, które miało paść w gabinecie Władysława Gomułki, zakończyła się kariera telewizyjna Kaliny Jędrusik. Według legendy I sekretarz PZPR zakazał występów gwiazdy w telewizji, bo zobaczył krzyżyk na jej głęboko obnażonym dekolcie.Tę i wiele innych historii z życia Kaliny Jędrusik przywołuje nowa biografia artystki „Niemoralna. Kalina”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Jej autorka Ula Ryciak nie uciekła (i chyba nie mogła tego zrobić) od znanych anegdot na temat „nieobyczajnego”, jak wtedy mówiono, stylu życia Jędrusik. Prawdziwych czy zmyślonych – to bez znaczenia. Te barwne opowieści wskazują, jak powstawał wizerunek gwiazdy i gdzie w PRL-u przebiegały granice moralności; w reakcji na jej nagość, a w szczególności biust, który – jak zauważyła Iwona Kurz w „Twarzach w tłumie” – nie mieścił się w wizerunku świętej, ani robotnicy. Był ekscesem, naruszającym tabu obyczajowe, podtrzymywanym zarówno przez Kościół, jak i purytańską władzę.

Ryciak przekopała się przez liczne archiwa i przeprowadziła wywiady z przyjaciółmi gwiazdy. To jednak, co wyróżnia jej książkę na tle innych biografii aktorki, to styl i język. Autorka barwnie i sugestywnie opisuje istotę scenicznego i ekranowego wizerunku Jędrusik: „wspaniałej kucharki w kuchni, damy w salonie i rozpustnej kochanki w sypialni”. Skupia się więc na jej fizyczności na różnych etapach życia. Pokazuje, kto i co ukształtowało jej wyobraźnię i (dość dziś anachroniczne) wyobrażenia na temat wzorów kobiecości.

Po lekturze „Niemoralnej. Kaliny” pozostaje smutna konstatacja, że jej emploi i talent aktorski nie zostały w pełni wykorzystane w polskim kinie. Nigdy nie zagrała dużej, znaczącej roli dramatycznej. Była królową drugiego planu. Największą rozpoznawalność przyniosła jej telewizja. Potwierdzały to laury przyznawane przez publiczność, występy w teatrze telewizji i Kabarecie Starszych Panów. Niestety to skończyło się wraz ze wspomnianym zakazem telewizyjnych występów.

Po roli nienasyconej Lucy w „Ziemi obiecanej” ludzie pluli jej pod nogi i publicznie ją wyzywali. Sam Wajda miał żalić się, że nie dostał Oscara za ten film, ponieważ „Ameryka nie mogła znieść postaci nieprzyzwoitej i lubieżnej Żydówki, przez którą ukochana bohatera wylewa łzy”. Jędrusik próbowała bronić się w wywiadach, ale na próżno. Wizerunek bezwstydnej, rozpasanej seksbomby stał się jej piętnem. To nie zmieniło się nawet wtedy, gdy po śmierci męża niespodziewanie ochrzciła się i zaczęła jeździć na pielgrzymki na Jasną Górę i do Watykanu

Fascynująca w książce Ryciak jest opowieść o relacji Jędrusik ze starszym o 16 lat Stanisławem Dygatem. Para żyła w związku, który dziś nazwalibyśmy otwartym lub poliamorycznym. Mąż znał i akceptował większość jej kochanków, m.in. aktora Tadeusza Plucińskiego, operatora Wiesława Rutowicza, aktora Władysława Kowalskiego, piosenkarza Wojciecha Gąssowskiego czy największą jej namiętność, młodszego o dziesięć lat tyczkarza Włodzimierza Sokołowskiego.

Na pogrzebie artystki w 1991 roku Andrzej Łapicki przywołał słowa piosenki napisanej przez Jeremiego Przyborę dla Jędrusik: „Nie, nie, nie budźcie mnie, śni mi się tak ciekawie, jest piękniej w moim śnie niż tam na waszej jawie”. Wszystko wskazuje na to, że jednak chce się obudzić. Zresztą, sama wiele razy ubolewała, że nie dostaje ról na swoją miarę, gdy jej mniej zdolne koleżanki „pływały latami po ekranie”. Może urodziła się zbyt wcześnie? Może dla jej energii znajdzie się więcej miejsca w Polsce, przez którą przeszedł Strajk Kobiet? Wskazuje na to biografia Ryciak i planowana jeszcze w tym roku premiera pierwszego pełnometrażowego filmu opowiadającego o jej życiu pt. „Bo we mnie jest seks”. Główną rolę rolę zagrała Maria Dębska (mój wywiad z nią ukazał się w „Newsweeku). To będzie rok Kaliny.

Dodaj komentarz

Close Menu