„Trauma nie hartuje”. Rozmowa z Dawidem Ogrodnikiem w „Newsweeku”

„Trauma nie hartuje”. Rozmowa z Dawidem Ogrodnikiem w „Newsweeku”

W świątecznym numerze Newsweek Polska ukazała się moja rozmowa z Dawidem Ogrodnikiem. Aktor komentuje w niej falę oskarżeń o przemoc na uczelniach artystycznych. Odnosi się też do zarzutu o agresywne zachowanie, o które oskarża go student, gdy był asystentem na AST.

Tutaj fragment:

(…)

W twoim wpisie pada nazwisko Beaty Fudalej, wieloletniej wykładowczyni najlepszych polskich szkół aktorskich. Jakie jej zachowania sprawiły, że teraz oskarżasz ją o mobbing i „chamstwo pod przykrywką artyzmu”?

– Część jej metod była oparta na zastraszaniu, krzyku, agresji, ubliżaniu, poniżaniu, wyśmiewaniu i wymuszaniu płaczu na studentach. Z jej ust słyszałem słowa: „Wypierdolę cię z tej szkoły”, „Gwarantuję ci, że nigdzie nie znajdziesz pracy, znam wszystkich”, „Dobrze by było, jakby ci ktoś umarł, może wtedy coś poczujesz”, „Jesteś nikim, nic nie umiesz, nic nie potrafisz”, „Po prostu nie masz talentu i się nie nadajesz”. W żartobliwym tonie, że wszystko to robi „dla twojego dobra, pizdo”. Jak w wojsku, tylko tam celem jest wyłączyć emocje, w zawodzie aktora – uświadamiać i uwrażliwiać na nie.To były słowa skierowane do ciebie?– W większości opisanych przypadków byłem obserwatorem. W pewnym momencie proceder gnębienia zaczął dotyczyć bezpośrednio mnie. Postanowiłem wtedy zrezygnować ze studiów. Skończyło się na zmianie pedagoga i dokończeniu przedmiotu z innym profesorem.

Czy wcześniej zgłaszałeś agresywne zachowania wykładowczyni opiekunom roku lub dyrekcji?

– Studenci wielokrotnie zgłaszali nadużycia władzom uczelni. Zrobiłem to dopiero wtedy, kiedy wiedziałem, że więcej nie wrócę na jej zajęcia. Wcześniej po jednym z takich zgłoszeń pani profesor oznajmiła nam: „Co jest, kurwa, kapusie, myślicie, że nie wiem, którzy to zgłosili? Chcecie ze mną pogrywać, no to skończyło się babci sranie!”. To był mój odwieczny konflikt wewnętrzny: po której stronie stanąć? Czy wytrzymam do końca semestru? Kto wreszcie to przerwie?Pozycja pani Fudalej była tak silna, że nie musiała się obawiać konsekwencji swoich zachowań?– Są środowiska zawodowe, które charakteryzują się dużą hermetycznością. Środowisko wykładowców na uczelniach artystycznych jest ściśle ze sobą powiązane. Oprócz tego, że wykładają na uczelni, to pracują razem w teatrze, robią filmy, mają wspólnych znajomych itd. Wszyscy się znamy, a to sprawia, że nadużycia do tej pory zamiatało się pod dywan, a przemocowych wykładowców przenoszono z uczelni na uczelnię. Przypomina to przenoszenie z parafii na parafię księży oskarżanych o pedofilię.

(…)Czym jeszcze od starszych pokoleń różni się to pokolenie bezstresowo wychowanych „narcyzów”, o których mówiła pani Fudalej?

– Może to my, wychowani w przekonaniu, że na wszystko trzeba zasłużyć własnym poświęceniem, okupujący to zaburzeniami psychicznymi, depresjami i uzależnieniami, powinniśmy zacząć słuchać i otwierać się na inną postawę? To pokolenie mówi: WYPIERDALAĆ! Młodzi mają dość strachu, niesprawiedliwości, oszukiwania, niespełnionych obietnic, dyskryminacji rasowej, kulturowej, religijnej, płciowej itd. W skrócie: nie godzą się na związek z katem, tylko próbują to zmienić!

Całość: https://www.newsweek.pl/…/newsweek-dawid…/1184khy

Dodaj komentarz

Close Menu